Bez kategorii

Spokój rodzica a gadzi mózg dziecka.

W tym poście poruszę aspekty rodzicielskiego spokoju w domu, czyli prosto rzecz ujmując jakie są zalety bycia opanowanym i spokojnym, nawet jeśli pociecha skutecznie wyprowadza nas z równowagi. Temat głęboki, więc będzie to nasz początek drogi… do znajdowania w sobie odrobiny spokoju. Bo wszystko jest możliwe.

Dla kogo ten post?

Można stwierdzić, iż dotyczy wszystkich rodziców, których pociecha/y weszła/y w etap rozwoju dwulatka i nie skończyła/y jeszcze etapu dojrzewania jako nastolatek. Wachlarz wiekowy szeroki, dlatego na początek pierwsza faza:

POZNAJEMY SWÓJ TEMPERAMENT

Czym jest temperament?

To zespół cech naszej osobowości, który jest determinowany genetycznie (czyli niezależnie od otoczenia, dziedziczymy go od naszych przodków), a ujawnia się już w pierwszym roku życia. To właśnie temperament kształtuje nasz rozwój i buduje naszą osobowość. Trzy cechy opisujące temperament to emocjonalność, aktywność, i przywiązanie do towarzystwa. Każdy może mieć różną siłę temperamentu, tutaj trzeba wspomnieć o ekstrawertykach i introwertykach. Pierwsza grupa osobowości, która swoje emocje pokazuje na zewnątrz, a druga woli zachować swoje emocje dla siebie. Impulsywność cechuje nasze zachowanie w danej sytuacji. Mamy osoby, które do zebrania energii będą potrzebowały odosobnienia, i takie, które potrzebują żywe akumulatory, czyli nieustanny kontakt z drugą osobą. Temperament decyduje jak nasze dzieci będą się rozwijać i zachowywać. To w szczególności widać podczas codzienności, w domu, na spacerze w parku.

Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym.

Phil Bosmans

Nawiązując do powyższego cytatu, który odważnie stwierdza prawdę o cudownej istocie jaką jest dziecko, mamy w głowach obrazy naszych dzieci uśmiechniętych i w dobrych nastrojach. A co z tymi momentami, ba nawet dniami, kiedy nasze dziecko wyprowadza z równowagi psychicznej siebie i całe otoczenie? Kiedy nie potrafimy porozumieć się z dzieckiem i czujemy się poirytowani (lekko ujmując) na każde protesty i krzyki dziecka ? Otóż pierwsza sprawa, dziecko odczuwa pozytywne i negatywne emocje- tak jak każdy człowiek. Z tym, że nie zawsze może sobie z tym poradzić. I podczas naszych monologów, próśb i błagań będzie uparte, krzykliwe i po prostu złe. Nie mamy za szerokiego wachlarza możliwości, możemy wspierać i pomóc swojemu dziecku przejść przez wąski most nad głęboką doliną emocji.

Dziecko już jako noworodek odczytuje nasz stan emocjonalny, doskonale wie, kiedy czujemy się pewni siebie, a kiedy coś nas niepokoi. A nasze grosze dni przekładają się na dni ich życia, nawet jeśli nie okazujemy na zewnątrz naszych emocji- gniewu, płaczu, niepokoju. Bo wszystko zaczyna się od środka.

Jak najlepiej wyciszyć dziecko?

W każdym samolocie mamy instrukcję bezpieczeństwa i postępowania w razie wypadku. Najpierw rodzic zakłada maskę z tlenem sobie, potem dopiero dziecku. Dlaczego? Przecież odruchowo chcemy najpierw pomóc dziecku. Tak, ale ważna kwestia. Jeśli my nie będziemy mieć niezbędnej ilości powietrza to już nikomu nie pomożemy.

Wyciszyć dziecko? To najczęściej sytuacja, gdy już przeszły nas krzyki i bunt. Jesteśmy wyczerpani i na skraju wytrzymałości. Sami już nie potrafimy swobodnie oddychać. Dlatego najpierw sami próbujemy się wyciszyć, do skutku! A gdy to nastąpi, podchodzimy do dziecka i jeśli na to pozwala, próbujemy metod dotyku, przytulenia, czasem samej obecności. Możemy mówić zdania, które je uspokajają, i powtarzać jak mantrę, nic więcej. Żadnych zbędnych kazań, pouczeń, na to przyjdzie czas.

Niektórym dzieciom pomaga spokojna melodia, mruczenie lub zmiana otoczenia- pokój z przygasłymi światłami, wyjście na zewnątrz, lub czytanie książki. Im starsze dziecko tym więcej możliwości .Niemowlęta potrzebują kontaktu z rodzicem poprzez dotyk.

Twoje dziecko nadal jest tym cudem i niezwykłą osobowością, która uczy się siebie i świata. A my, jako rodzice uczymy się swojego dziecka. Wydaje się nam, że dziecko musi być takie jak my, ale to nieprawda. Choć dziedziczy w genach wiele z naszej osobowości i może być podobne jak odbicie lustrzane. To zawsze będzie mieszanka genetyczna, trochę od mamy, taty, babci, dziadka…to czysta biologia. Teraz (na szczęście) mówi się otwarcie o temperamentach, o dzieciach (a później dorosłych), które są wyjątkowe, bo odczuwają dwa razy mocniej, są bardziej wytrwali. Dzieci już nie muszą mieć tej etykiety: ‚niegrzeczne’, po prostu są temperamentne. Każdy z nas wyróżnia się i jest inny, i to już dotyczy nas od momentu przyjścia na świat.

Na początku słyszymy głosy mamy, taty lub opiekuna. Docierają pierwsze bodźce ze środowiska: dźwięki, światła, zapachy, tekstury. Kodujemy to wszystko i uczymy się tego, a potem mamy przeskoki rozwojowe i nie pamiętamy jak się tego nauczyliśmy i kiedy, po prostu funkcjonujemy w życiu tak jak się przygotowaliśmy. Czasem jest nam ciężej dostosować się do pewnych i nagłych zmian. To samo jest z dziećmi, one uczą się ze środowiska, chcą mieć zachowany pewien rytm dnia. Dzieci, zwłaszcza przed 7. rokiem życia będą czuły się pewniej i spokojniej, jeśli wiedzą, że rodzic jest blisko, lub spodziewają się pewnych zmian (znają plan działania). Ten spokój przekłada się na ich zachowanie. Ale jak życie pokazuje nie zawsze możemy trzymać się rytmu dnia, coś wyskakuje nagle i trzeba szybko zmienić ciąg dnia, mamy w planach wiele działań, a dziecko nie chce ubrać butów, krzyczy i protestuje. To najczęściej dzieje się w najmniej oczekiwanym przez nas momencie. I właśnie tu wkracza pierwszy krok rodzicielstwa! Świadomość, że dziecko może mieć powód do protestu. Każdy ma prawo się zdenerwować, ale to MY jesteśmy tymi starszymi i od nas zależy jak szybko wróci spokój. Nasze zachowanie nie musi być podręcznikowe, nasze emocje przekładają szale raz na jedną a raz na drugą stronę. Jednak w tym wszystkim warto znaleźć sposób na szybkie odreagowanie, i powrót do spokoju. Mogą to być jakieś nasze ulubione triki/sposoby:

  • policzyć do dziesięciu, dwudziestu, a jeśli pomaga to i do stu
  • zamknąć oczy na kilka sekund i wyobrazić sobie ulubione miejsce
  • wziąć głębokie oddechy (najlepiej co najmniej trzy)
  • wykrzyczeć się do poduszki
  • wyjść do drugiego pomieszczenia
  • porysować, poczytać, poskakać

To musi być nasz, indywidualny sposób (nasz „kosz uspokajaczy” dla rodziców), aby móc się wyciszyć. Nie trzeba wiele, ale pamiętajmy, że najpierw my się wyciszamy i odłączamy od emocji dziecka. A długo później dziecko robi to co my, nie od razu, może nawet nie będzie miało ochoty na przemianę, ale to są działania, które mają nam pomóc, a potem dziecku. Często mówimy o dobru dziecka, ale jak mamy je osiągnąć, jeśli sami dla siebie nie stwarzamy dobra i spokoju? Dziecko uczy się przez obserwację, chłonie jak gąbka. Piszę to, ponieważ sama często popadam w skrajne emocje, razem z dzieckiem. Chcę zachować spokój, ale „gadzi mózg” zwycięża. Jednak nadchodzi moment ocknięcia i czynię jeden ze sposobów na wyciszenie. Jestem o krok do przodu od dziecka. Mogę się samokontrolować. A dziecko? Jego mózg rozwija się w ekspresowym tempie, jednak cały czas jest na etapie rozwoju. Układ limbiczny będący częścią układu nerwowego odpowiada za emocje, a on rozwija się na samym końcu dorastania (czasem nawet do 30.stki!).

Czym jest ten „gadzi mózg”?

W naszych czterech ścianach dzieją się rzeczy niczym najgorsze sceny z książki thrillera. Dziecko wrzeszczy w niebogłosy, czasem mu wtórujesz, wypuszczając z siebie negatywne emocje. Dziecko rzuca się na podłogę, kopie zabawki i nie chce słyszeć głosu sprzeciwu rodzica. Walczy z emocjami, a my walczymy z dziećmi. Zamiast pomocnej dłoni, mamy konflikt. A na podstawie dłoni możemy wyjaśnić czym jest ten „gadzi mózg”. Swoją nazwę zawdzięcza właśnie gadom. Gady. gdy widzą lub czują zagrożenie to postępują na trzy sposoby:

  • uciekają,
  • chowają się,
  • atakują.

Ciało migdałowate odpowiada za reakcję emocjonalną, a już wiemy, że nie dość rozwinięte na tym etapie. Kora przedczołowa jeszcze nie do końca istnieje w mózgu dziecka, dlatego rozsądek i zachowanie samokontroli jest wręcz niemożliwe.

Konsekwencje? Dziecko zrozumie to na etapie szkolnym 6-ściu/ 7-miu lat. I choć piszą o tym książki, warto co jakiś czas przypomnieć sobie o tym, za każdym razem, gdy mamy do czynienia z emocjonalną mieszanką wybuchową.

Już teraz pewnie wiecie, że spokój dziecka jest efektem spokoju rodzica, mimo, iż każdy jest inny. A dokładniej, mamy różne temperamenty, możemy nauczyć się samokontroli i potem pokazywać swoim przykładem jak się wyciszać. Dziecko na początek (tym bardziej dwu-, trzy-, a nawet czterolatek) może nie wiedzieć po co to robimy, ale widzi jak się zmienia nasze nastawienie, jak nasze ciało się relaksuje, a w oczach płynie troska, a nie złość. Dla przypomnienia: Dzieci silnie odczuwają z otoczenia.

W domu możemy najszybciej się tego nauczyć, a potem będziemy przekładać na zewnątrz, to wbrew pozorem nie takie trudne. Na początek bądźmy spokojni w domu, a jak już coś się dzieje, to znajdźmy sposób na wyciszenie. Może krzykniemy i zrobimy coś nie w porządku wobec dziecka, ale mamy przewagę. Możemy się samokontrolować, wrócić do swojego normalnego stanu. Przeprosić i zacząć od nowa. Tak wygląda rodzicielstwo. Nie ma tu miejsca na ideały.

3 myśli w temacie “Spokój rodzica a gadzi mózg dziecka.”

  1. Żeby to było takie proste. Pamiętam czas, jak moja starsza córa, wtedy chyba trzyletnia, potrafiła liczyć od 10 do 3 – bo tak liczył próbujący się uspokoić ojciec pociechy XD – ale już od 1 do 10 za nic jej nie wchodziło do główki…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s